Michał Mądracki
Borsuk lub Borsuczyca walkabout
Borsuk
lub Borsuczyca, bo płeć ciężko określić w tym wypadku, zamiast być drapieżnikiem
jest koczownikiem. Kiedyś był trofeum myśliwskim i stał na biurku dumnego
ze swojej zdobyczy wikinga, ale uciekł. To, że jest wypchany trotem nie znaczy,
że jest idiotą. Nielegalnie przekroczył granicę, w dżonce przemytników,
zasypany stosem artykułów bez akcyzy. Tak szczęśliwie dotarł do Krakowa.
Tutaj tymczasowo odnalazł oazę po wyczerpująco nudnej nocy polarnej. Początki
były trudne. Mieszkał jakiś czas w tunelu pod mostem kolejowym. Bywam czasami
w tym „hotelu”, gdy spotkałem tam Borsuka z miejsca zaproponowałem mu dom
na Podgórzu. Zgrywał się trochę, że nie trzeba. Musiałem go przekonać,
że całodobowy blisko, że park, ptaszki, galanteria. Zgodził się. Poznaliśmy
się i zaprzyjaźnili, bujamy się teraz wspólnie. Borsuk raczej nie
śpi, jest wyjątkowo żarłoczny i nadpobudliwy. Kotlet z kapustą u Endziora
stał się dla niego podstawą menu. Tak samo spacery nad Wisłą. Uwielbia
włóczęgę i wolnomyślicielstwo. Często stoi czujny, wzrok utkwiony w
dal, milczy z zastygłym głupim uśmiechem na mordzie i podejrzanym błyskiem
w oku. Wczoraj spacerując wzdłuż bulwarów, znaleźliśmy starożytny symbol
borsuka.
Borsuk jak to zobaczył stwierdził, że prawdopodobnie jego gatunek był
czczony w tym rejonie. Poczuł się bosko, powiedział trzy razy PLETO i poszliśmy
do Pięknego Psa żeby to oblać. Po drodze odwiedził Lokal na Kazimierzu, krótka
kontemplacja w galerii i hajda do baru. Borsuk przeplatał śliwowicę i piwo,
po kilku głębszych miał ochotę na taką jedną z...
Bo wódkę i śwarne słowianki z dobrym wyprzedzeniem bardzo polubił
i chciał się z kimś podzielić borsuczą mądrością. Mało brakowało i dostałby
liścia, balansował w flircie na granicy przyzwoitości, ale nawet gdy jest
pijany trzyma fason, jest miły i pokojowo nastawiony do świata. Ostatecznie
posilił się Wojtkowym miodem, ochłonął i ruszył ospałym truchtem w kierunku
bazy na swoją pryczę. Dzisiaj na delikatnym kacyku zdecydował, że najwyższy
czas kontynuować podróż. Borsuk planuje jechać do Berlina, słyszał
że mają tam dobrą kiełbasę i zupę bawarską, którą jak się pije, wydaje
się później dziwne dźwięki.
Oprócz tego jest tam Klub Polskich Nieudaczników, których
chciałby odwiedzić i opowiedzieć im, jak tam czakram na Wawelu tętni. Potem
na deser, kasztany na placu Pigalle. Paryż nad Sekwaną, pełnia księżyca,
wyśmienite wino, negro tabacco oraz piękne kobiety oczywiście.
|