|
...Za górami, za morzami, w dalekiej Kanadzie,
żyła sobie mała księżniczka. Była najmłodszym dzieckiem w rodzinie,
rozpieszczona i delikatna. Nie pamiętała już prawie kiedy tatuś i mamusia
wzięli ją z ciepłego Zamościa i zabrali za ocean, daleko, daleko...
Potem było jej dobrze, miód i mleko piła. Rosła, miała wielu przyjaciół,
zapomniała już dziwną, szeleszczącą i świszczącą mowę ojczystą (matczystą?),
a coraz lepiej poznawała mowę nowej ojczyzny.
Iwonka poszła do szkół,
poznała inne dzieci i czuła się na swoim miejscu w kraju płynącym syropem
klonowym. Szła swoją droga, bo od małego była niezależna i zawsze miała
swoje zdanie, które przerażało mamę i tatę. Bali się, kiedy ruszała
w swoją drogę, co się z nią stanie, taka jest drobna i chudziutka, i
naiwna w stosunku do ludzi.
Ale tato i mama okazali się mądrymi
ludźmi, nie ograniczali wolności księżniczki, przez co ona sama często
wracała do nich i się ich radziła, i wypłakiwała ze swoich smutków.
Ale trzeba przyznać, że było o co się bać.
Księżniczka – uparta
i niezależna – postanowiła zostać artystką. Nie zwracała uwagi
na krzyki rodziny: „Iwonko, Iwonko, coś ty zrobiła ? Zatkała
uszy. Co więcej, wcale nie chciała robić tego, co artysta robić powinien.
Nie malowała pięknych obrazów, które przeciętny obywatel bez wstydu
zawiesi w salonie. Nie rzeźbiła wspaniałych rzeźb, nie robiła rysunków
z natury, tak dokładnych, że nie można ich odróżnić od pierwowzoru.
Iwonka-księżniczka wdawała
się w awantury. Rozdawała ludziom swoje wizytówki, żeby się potem z
nimi spotykać – z nieznajomymi, poznanymi na ulicy. Mianowała
się supergwiazdą, podróżowała po świecie, ale unikała wywiadów. Uciekała
przed publicznością – jak na gwiazdę przystało. Chowała się w
galerii. Żyła w niej, gotowała, mieszkała, a ludzie mogli ją tylko podglądać,
księżniczka nie pozwalała im wchodzić. Podrywała chłopaków.
Iwonka z duszą wstydliwej
prowokatorki tęskniącej za uczuciami, ale w gruncie rzeczy w nie wątpiącej,
wpakowała się w nową aferę. Spakowała manatki, i wyruszyła w daleką
podróż – do Polski. Rodzina zbladła z przerażenia. Mama miała
wyrzuty sumienia i myślała „po co jej mówiłam, żeby sobie znalazła
męża? Ale było za późno. Księżniczka dotarła do zimnego i szaroburego
kraju w środku Europy. Tutaj zaczęła szukać księcia z bajki, który musi
kochać koty, lubić gotować, być szalony tak jak ona & i ją pokochać.
Rzuciły się na księżniczkę
stada wygłodniałych plotkarzy. Czy to robi na serio? Czy się z kandydatami
na księcia spotyka i co z nimi robi? Gadali jak najęci, a tymczasem
księżniczka padała z nóg, a nie znajdowała miłości. Kamery telewizyjne
podglądały ją na każdym kroku. Księżniczka wpadała w euforię, albo płakała
z samotności, ale przede wszystkim robiła notatki w swoim dzienniczku.
Rozmawiała, korespondowała i randkowała z chłopcami. W głowie jej się
kręciło od pytania: jak odgadnąć który z nich jest księciem? Czy to
ten, który zmieni się po pocałunku?
W gruncie rzeczy kiedy nikt nie patrzył, śmiała się cichutko z siebie
i ludzi, żeby sobie dodać otuchy.
Jednak im bliżej było końca projektu, w którego tytule była miłość,
tym bardziej Iwonka się niepokoiła.
Czy w naszej bajce będzie happy end?
|